Psychoterapia tranpersonalna

26 Paźdź

Psychologia transpersonalna (Sutich, 1969; 1976: Tart, 1976; Walsh, Vaughan, 1980a; Peczko, 1987; Hall, Lindzey, 1990; Jakubowicz. 1993; Drury, 1995; Wilber, 1996; 2002), zwana czasami czwartą siłą psychologii, we współczesnej formie pojawiła się w drugiej połowie lat sześćdziesiatych w Stanach Zjednoczonych. W okresie tym wzrastało zainteresowanie z jednej strony naturą świadomości i tzw. zmienionymi jej stanami, z drugiej natomiast kulturami i praktykami Wschodu (zwłaszcza jogą i medytacją). Grupa psychologów (m.in. Maslow, Grof i Sutich) próbowała scalić dorobek psychologii humanistycznej z różnymi tradycjami duchowymi, które traktowane są jako swoiste formy psychologii (por. Wats, 1961; Tart, 1976). Starano się wyjść poza dotychczasowe rozumienie ”Ja” i koncepcję samoaktualizacji, ku temu, co międzyludzkie i poza ludzkie, ostatecznie, odnosząc się do kosmosu. Zasadnicze znaczenie dIa sformułowania podstawowych założeń tego podejścia miały późne prace Abrahama Maslowa (1969a; 1969b). W artykule programowym „Journal of Transpersonal Psychology” Anthony Sutich (1969) pisał, że w obszarze zainteresowań orientacji transpersonalnej znajdują się takie zjawiska i procesy, jak: doświadczenia szczytowe, świadomość kosmiczna, wartości ostateczne, stawanie się.

Psychoterapia transpersonalna (Walsh, Vaughan, 1980b ) akcentuje znaczenie dla osobistego rozwoju tzw. doświadczeń transpersonalnych, których istotą jest wykraczanie poza granice ego oraz poza ograniczenia czasu i przestrzeni. Najważniejszym aspektem tego niemającego końca procesu jest rozwój świadomości Świadomość (a zwłaszcza samoświadomość) traktowana jest bowiem jako istota egzystencji ludzkiej. Wiele innych podejść terapeutycznych koncentruje się wprawdzie na świadomości , ale na jej treściach, a nie na niej samej, jak chcieliby zwolennicy psychologii transpersonalnej. Uważają oni, że zdrowy, optymalny poziom funkcjonowania świadomości charakteryzuje się znacznie większym zakresem (spektrum) niż się to zwykle w psychologii przyjmuje. Ken Wilber (1996) mówi o transpersonalnych pasmach spektrum świadomości, którymi przede wszystkim zajmują się terapeuci orientacji transpersonalnej. Zwracają oni uwagę zwłaszcza na zachodzące u człowieka procesy ponadosobowe, zbiorowe, transpersonalne.

Rozwój człowieka – czy to samodzielny, czy wspomagany przez terapeutę – nie zmierza ku urzeczywistnieniu jakiejś idealnej postaci jego osobowości. Osobowość ujmowana jest tu jedynie jako jeden z aspektów egzystencji, który stanowić może nawet przeszkodę dla pełnego rozwoju. Konieczne jest bowiem. na pewnym etapie odejście od utożsamiania się z własną osobowością.

Osią osobistego rozwoju jest przechodzenie od braku identyfikacji u noworodka, przez kolejne identyfikacje okresu późniejszego, ku wyrastaniu poza „Ja”, ku pełni (wholness). Francis Vaughan (1985) uważa, że ,Ja” (self) w trakcie rozwoju przechodzi przez szereg transformacji, procesy transcendencji i integracji na kolejnych poziomach. Najpierw pojawia się tożsamość związana z ego (egoic identity). Tu autorka odwołuje się głównie do istniejących koncepcji rozwoju ego (m.in. Mahler). Nastęnie w wyniku indywidualnych zmagań z pytaniami i problemami własnej egzystencji (śmierć, cierpienie, wolność, sens życia) oraz dzięki osiągnięciu poziomu tożsamości obejmującej całość psychofizycznego bytu, jakim jest dana osoba, ujawnia się, kolejna postać „Ja” – „Ja” egzystencjalne (existential self). Zachowania stają się wtedy zgodne z doświadczeniem wewnętrznym, a ekspresja ,,Ja” jest spontaniczna i niepowtarzalna. Na tym poziomie – Wilber (1996) nazywa go poziomem centaura – nieuniknione ma być jednak przygnębiające poczucie, że wszystko przemija, że nic można przekroczyć granic śmierci. Wyzwolenie może przyjść dzięki doświadczeniu nowej postaci Ja, właściwej tożsamości transpersonalnej.

Aby wyłoniło się nowe ja, „ja” transpersonalne (transpersonal self) nastąpić musi oddzielenie ”wewnętrznego obserwatora” własnego doświadczenia od treści świadomości (myśl i, uczuć i wrażeń) oraz świadome uznanie, że rozwój postępuje od zależności, przez niezależność ku współzależności. Przekroczone zostają wtedy wszystkie dorychczasowe identyfikacje. To w nowy sposób doświadczane „ja” porównywane jest do procesu spełniającego funkcje organizującej zasady. Owo „ja” podlega nieustannym zmianom w interakcji ze środowiskiem. Wyjście poza ego nie oznacza jego utraty, ale osiągnięcie wyższego, bardziej złożonego poziomu organizacji. „Ja” transpersonalne stanowi etap przejściowy między samoświadomością opartą na ego a świadomością transcendentalnej jedności (transcendental unity consciousness), gdzie nie ma już miejsca na samodzielnie istniejące „ja”.

Koncepcje terapeutyczne

Psychoterapia transpersonalna (Walsh, Vaughan, 1980b; Sutich, 1980) dodaje do współdoświadczania z pacjentem, jak w psychoterapii humanistycznej, bezpośrednie zaangażowanie terapeuty. Ma ono służyć transpersonalnemu wzrastaniu zarówno terapeuty, jak i pacjenta. Taka postawa terapeuty służy optymalizowaniu jego własnego rozwoju przez służbę innym. Tym bardziej może bowiem pomóc innym, im bardziej sam się rozwija. Zależność ta pozbawia go nadrzędnej pozycji względem pacjenta. Jest on raczej towarzyszącym ”starszym bratem”, którego osobista postawa i doświadczenie ukazują możliwe kierunki zmian. Zarówno terapeuta, jak i klient znajdują się na drodze ku jak najpełniejszemu rozwojowi i dlatego mogą być dla siebie nawzajem nauczycielami.

Terapeucie transpersonalnemu stawia się znacznie większe wymagania niż terapeutom reprezentującym inne orientacje (Sutich, 1980; Walsh, Vaughan, 1980b; Sundberg, Walsh, 1987; Wilber, 1996). Po pierwsze, powinien być zaznajomiony z tradycyjnymi problemami terapeutycznymi i sposobami ich rozwiązywania. Po wtóre, jego powołaniem jest bycie „transpersonalnym lekarzem duszy” (Wilber), tym, który kieruje świadomość pacjenta ku świadomości ponadjednostkowej. Aby temu podołać, musi sam kroczyć drogą rozwoju duchowego, rozumieć i wspierać jak najpełniejszy rozwój klienta, uznawać jego prawo do wolności wyboru kierunku własnego rozwoju, dogłębnie rozumieć znaczenie doświadczeń transpersonalnych.

Psychoterapia transpersonalna zorientowana jest na wspieranie możliwie najpełniejszego rozwoju jednostki. Dlatego ma ona głównie charakter indywidualny, a nie grupowy. Terapeuta towarzyszy bowiem klientowi zwłaszcza w najwyższych, specyficznych dla niego etapach rozwoju. Możliwe jest natomiast wykonywanie w grupie podstawowych ćwiczeń medytacyjnych czy praktykowanie jogi, które w przekonaniu zwolenników terapii transpersonalnej są uniwersalnymi, przydatnymi dla każdego narzędziami rozwoju.

Najważniejsza w terapii jest nie tyle zmiana doświadczeń, co modyfikacja stosunku jednostki do nich przez pełniejszą świadomość doświadczania. Zorientowanie na transpersonalny rozwój nie wyklucza zainteresowania tradycyjnymi sferami i technikami terapeutycznymi. Docenia się mianowicie ich znaczenie dla rozwiązywania problemów na „niższych” poziomach rozwoju. W arsenale metod terapeuty transpersonalnego znajdują się również techniki specyficzne dla tej orientacji. Służą one wywoływaniu doświadczeń transpersonalnych i pracy z nimi oraz rozszerzaniu spektrum świadomości. Zalicza się do nich tak różne metody, jak: Jungowska analiza zbiorowej nieświadomości, liczne odmiany jogi i medytacji (w tym medytację transcendentalną), wywoływanie zmienionych stanów świadomości za pomocą środków psychodelicznych lub hipnozy, czy techniki pozbywania się niewłaściwych identyfikacji (psychosynteza Assagiollego).

Jedną z form terapii ściśle związaną z psychologią transpersonalną (i chyba najbardziej znaną) jesl podejście opracowane przez Stanislava Grofa (1973). Rozwinął on system terapeutyczny oparty na stosowaniu środków psychodelicznych (zwłaszcza LSD). W końcowej fazie terapii poddana jej osoba doznawać ma wielu uzdrawiających doświadczeń transpersonalnych. Zdaniem Grofa, zjawiska tego rodzaju biorą początek w głębokiej nieświadomości, na poziomie psychiki człowieka, którego nic rozpoznała psychoanaliza. Dla wyzwolenia tych „głębszych” doświadczeń potrzebne ma być stosowanie silnych oddziaływań (podawanie środków psyechodelicznych, stawianie osoby w sytuacji skrajnej presji psychicznej czy fizjologicznej deprywacji).

Kontrowersje związane ze stosowaniem LSD przyczyniły się do zainicjowania przez Grofa (Drury, 1995) nowego podejścia – holotropowej terapii oddechowej (holotropic breath therapy). Terapia ta, przypominająca Rebirthing Orra, wykorzystuje ciągły, rytmiczny oddech w celu wywołania zmienionych stanów świadomości.

Lidia Grzesiuk, Psychoterapia

Podejście systemowe

26 Paźdź

Systemowy nurt w psychoterapii, zwany także interakcyjnym (np. Sęk l991), zaczął rozwijać się w Ameryce w latach 1940-1950. Jego początki wiążą się ze zmianami kulturowymi zachodzącymi w tym okresie w społeczeństwie amerykańskim. Duży napływ imigrantów po II wojnie światowej spowodował problemy natury społecznej, wynikające z trudności w przystosowaniu się tych ludzi do nowych warunków. Zaistniała więc konieczność udzielenia przybyłym pomocy psychologicznej, m.in. w celu zapobiegania niepożądanym skutkom ich trudności adaptacyjnych. Problemy te zwróciły uwagę klinicystów, tworzących rządowe programy pomocy imigrantom, na znaczenie więzi społecznych w rozwoju zaburzeń i ich leczeniu. Zainteresowanie klinicystów przesunęło się zatem z jednostki zaburzonej na interakcje społeczne, w które jest ona uwikłana, tj. relacje małżeńskie, rodzicielskie, towarzyskie, zawodowe (por. Satir 1985). Uwagą objęto zwłaszcza rodzinę jako grupę społeczną o decydującym wpływie na rozwój jednostki. Rok 1940 uznawany jest za początek terapii rodzinnej. W tym czasie ukazała się praca Levy’ego, w której autor opisał rolę matki nadopiekuńczej w kształtowaniu patologii u dzieci (cyt. Minuchin 1985). Następnie w 1948 r. Fromm-Reichman wprowadziła pojęcie „matki schizofrenogennej”, a Spitz w 1955 r. wydał pracę charakteryzującą zaburzenia psychiczne dzieci (tzw. choroba sieroca) oderwanych w okresie niemowlęcym od matki (por. Minuchin 1985, Orwid i Fortuna 1990, Radochoński 1984). Początkowe zainteresowanie diadą matka-dziecko przekształciło się w zainteresowanie relacją mąż-żona jako czynnikiem patogennym w rozwoju zaburzeń u dziecka, aby wreszcie uwzględnić w procesie terapeutycznym wzajemne oddziaływanie członków rodziny traktowanej w kategoriach jedności, całości. Bujny rozkwit terapii rodzinnej nastąpił w latach sześćdziesiątych. Powstało wówczas około 12 odmiennych szkół terapii rodzin. Podatnym gruntem do rozwoju zainteresowań klinicystów okazał się nurt kontrkultury i antypsychiatrii, której główny reprezentant — Szasz — negował istnienie patologii indywidualnej. Wskazywał na rodzinę jako źródło patologii. To rodzina, według niego nazywa (etykietuje) niektórych swych członków „innymi”, „dewiantami”, aby lepiej sprawować nad nimi kontrolę (por. Orwid i Fortuna 1990).

Inspiracji w próbach zrozumienia związków międzyludzkich psychoterapeuci szukali głównie w powszechnie przyjmowanej w owym czasie ogólnej teorii systemów, której twórcą był von Bertalanffy (1984). Zgodnie z tą teorią, systemem jest układ wyższego rzędu, składający się ze zbioru oddziałujących wzajemnie na siebie elementów. Oddziaływanie to nie ma charakteru linearnego (tj. takiego, gdzie można jednoznacznie wyodrębnić przyczynę i skutek), lecz cyrkulamy — przebiegający na zasadzie sprzężenia zwrotnego (dodatniego i ujemnego). Innymi specyficznymi cechami systemu są m.in. dynamizm, zróżnicowanie, organizacja i zdolność do homeostazy. Dynamizm systemu oznacza, iż ulega on ciągłym przekształceniom — poszczególne elementy wchodzą w różne interakcje, w obrębie których przebiegają także specyficzne procesy (np. wzrastanie, starzenie się). Elementy będące w interakcji tworzą podsystemy; ich liczba określa stopień zróżnicowania systemu. Podsystemy tworzą pewną strukturę, wyodrębnioną pod względem pełnionych w systemie funkcji i znaczenia, jakie odgrywają w regulacji systemu. Wreszcie, zdolność do homeostazy oznacza, iż w systemie istnieją mechanizmy samoregulacyjne, które dostosowują wewnętrzne właściwości systemu do zachodzących zmian (por. Orwid i Fortuna 1990, Radochoński, Sokoluk 1982).

W psychopatologii jednostka traktowana jest jako element różnych systemów — np, rodziny, kręgu towarzyskiego, zawodowego — w obrębie których stanowi część podsystemów. I tak, nawiązując w relacjach rodzinnych interakcje ze współmałżonkiem, tworzy podsystem „para małżeńska”, w kontaktach z dziećmi wchodzi w zakres podsystemu „rodzice”, w relacjach z własnymi rodzicami stanowi element subsystemu „dzieci”, itd. (por. Grzesiuk 1987, Radochoński 1984). Zgodnie z ogólną teorią systemów przyjmuje się, iż jednostka będąc elementem subsystemów, aktywnie oddziałuje na osoby, z którymi nawiązuje interakcje i sama także oddziaływaniom ze strony tych osób podlega. Oddziaływanie to odbywa się za pośrednictwem zachowań komunikacyjnych i ma charakter cyrkulamy. Innymi

słowy, przyjmuje się, iż zachowanie podmiotu jest reakcją na uprzednie zachowanie partnera, stanowiąc równocześnie jego wzmocnienie i bodziec dla kolejnych reakcji. Aby zrozumieć zachowania jednostki, nie można ich zatem rozpatrywać w oderwaniu od kontekstu społecznego, w jakim się pojawiają, tzn. od zachowań innych ludzi. Uwaga klinicystów w podejściu systemowym koncentruje się więc na procesie komunikacji przebiegającej między ludźmi — na sposobach porozumiewania się i zasadach porządkujących wzajemne relacje w systemie (podsystemie). Tym samym terapia w ujęciu systemowym dotyczy obserwowalnych, aktualnie występujących, obecnych w danym momencie zachowań i ich skutków. Właśnie w nich i w kontekście, w jakim występują, poszukuje się źródeł patologii, nie zaś w konkretnej jednostce.

Terapia w podejściu systemowym ma charakter dyrektywny — stosowane są nakazy, rady, przepisy. Jest krótkoterminowa, ukierunkowana na rozwiązanie aktualnie zgłaszanego przez rodzinę problemu. Jej celem jest zmiana systemu, a nie zmiana człowieka określanego mianem „zaburzonego”. W zależności od tego, jakie właściwości systemu są w procesie terapii modyfikowane, w podejściu systemowym można wyodrębnić dwie główne szkoły psychoterapii: (l) komunikacyjna, która kładzie nacisk na zmianę sposobu komunikowania się osób wchodzących w interakcje oraz (2) strukturalną, której celem jest zmiana struktury systemu, a dokładnie — zasad określających jego równowagę, tj. wzajemnych związków między osobami tworzącymi dany system. W niektórych pracach (patrz, rozdział VII) wyróżnia się trzecią — szkołę strategiczną. Twórcami podejścia komunikacyjnego są: Bateson, Beavin, Jackson, Weakland, Haley, Watzlawick, Selvini-Palazzoli, zaś głównym przedstawicielem szkoły strukturalnej jest Minuchin.

Lidia Grzesiuk, Psychoterapia

Psychoterapia Gestalt

26 Paźdź

Jej autorem jest Perls, który założenia i zasady prowadzenia psychoterapii Gestalt przedstawił m.in. w pracach: Gestalt therapy verbatim (1969) oraz Gestalt therapy (1971). Dorobek psychologii Gestalt oraz idee filozofii egzystencjalnej stanowiły podstawę stworzonej przez Perlsa koncepcji rozwoju zaburzeń i ich terapii (Perls i in. 1979, Perls 1981). Z psychologii Gestalt pochodzi podstawowe założenie dotyczące funkcjonowania człowieka, które mówi, iż ludzie organizują swe doświadczenia w pewną całość, inaczej postać, figurę (z niem. gestalt). Założenie to stanowi punkt wyjścia w ustaleniach właściwości procesu patologizacji osobowości w ustaleniach właściwości procesu patologizacji osobowości oraz w formułowaniu zasad prowadzenia psychoterapii. W budowaniu reguł psychoterapeutycznych wyraźne są ponadto wątki pochodzące z filozofii egzystencjalnej, w tym m.in. akcentowanie odpowiedzialności za dokonywane wybory oraz znaczenie w pracy z pacjentem doświadczania przezeń zdarzeń w czasie teraźniejszym – „ tu i teraz”.

W próbie wyjaśnienia genezy zaburzeń nerwicowych Perls odwołuje się do badań gestaltystów — Wertheimera, Kóchlera i Koffki — nadjrercepcją. Przyjmuje, iż analogiczne —jak w spostrzeganiu — zależności występują w rozwoju życia uczuciowego człowieka i w formułowaniu się osobowości. Wszystkie doświadczenia jednostki — zarówno dotyczące otaczającego ją świata, jak i różnego rodzaju doznania sensoryczne — porządkowane są w pewne figury. Na przykład doświadczenie reprezentowane w pojęciu „życie rodzinne” jest pewnym jednorodnym tworem; składają się na nie obserwacje roli matki, ojca, rodzeństwa, przejawiana przez nich w rodzinie aktywność, wyznawany system wartości. Z pojęciem tym skojarzone są również pewne doznania zmysłowe — zapachy (np. perfum matki, pieczonego ciasta), dźwięki (charakterystycznie stawiane kroki przez członków rodziny itp.), obrazy wzrokowe (wygląd członków rodziny), wrażenia dotykowe (pamiętane z bliskości fizycznej). Wszystkie te elementy organizowane są w sposób pierwotny w całość — tworzą figurę (gestalt), której analiza pozwala na wyodrębnienie wymienionych elementów. Doświadczenie to staje się figur? w określonym czasie, tzn. w momencie, w którym człowiek świadomie skupiani nim uwagę, kiedy czyni je przedmiotem swego zainteresowania. Tłem doświadczę nią „życie rodzinne” są doznania związane z członkami rodziny, zdarzeniami itd. Pojęcie „życie rodzinne” jest przykładem figury zewnętrznej wobec jednostki Doświadczenia wewnętrzne — odczucia, pragnienia, doznania cielesne — równia organizują się w postać. Za przykład może posłużyć sytuacja czytania książki Początkowo figurą są własne myśli jednostki wywołane przez treść książki, zaś ciało oraz otoczenie zewnętrzne stanowią tło. W pewnym momencie jednostka może zacząć odczuwać pragnienie — w polu jej uwagi pojawiają się usta. Tym samym uzyskuje ona świadomość własnego pragnienia. Pragnienie staje się więc figurą, a myśli związane z książką przesuwane są do tła. W ten sposób występuje stały proces tworzenia się i rozpadania jednych figur na rzecz innych. Tworzenie się figur umożliwia człowiekowi zaspokajanie potrzeb. Identyfikacja danej figury w doświadczeniu generuje bowiem specyficzne dla niej działania. I tak, pozostając przy podanym przykładzie świadomość bycia spragnionym wyzwala stan pobudzenia wyrażający się w chęci zaspokojenia tego pragnienia. Pobudzenie powoduje działanie — człowiek odkłada książkę, wstaje z miejsca i udaje się po napój. Z kolei działanie umożliwia kontakt z danym obiektem. W omawianym przykładzie jest to napój (Grasha i Kirschenbaum 1980). Schematycznie proces ten przedstawić można następująco:

Świadomość —> Pobudzenie —> Działanie —> Kontakt.

U człowieka zdrowego psychicznie proces ten przebiega w sposób ciągi; tworzenie się i rozpadanie figur toczy się stale i bez przeszkód. Świadomość własnych doznań i potrzeb sprawia, iż jednostka w sposób nieskrępowany może dokonywać wyborów na rzecz podjęcia określonych działań wynikających z doświadczanego pobudzenia. Wybory dotyczą zatem formy aktywności, jakie podejmuje i rodzaju obiektu (przedmiotów, innych ludzi), z którymi pragnie wejść w kontakt. Inaczej jest natomiast u osób neurotycznych. Występują u nich zakłócenia w tworzeniu postaci (gestalf) i jej rozpadu. Źródłem tych zaburzeń jest stagnacja w rozwoju osobowości, pewna niedojrzałość, wyrażająca się tendencją do podejmowania działań zgodnych z oczekiwaniami społecznymi, nie zaś realizowaniem własnych, autentycznych pragnień i potrzeb. Wynika to ze specyficznej cechy osobowości niedojrzałej, jaką jest brak integracji. W przeciwieństwie do osobowości dojrzałej (zdrowej), która jest zintegrowana, osobowość, neurotyczna składa się z dwóch warstw. Pierwsza zwana jest „panem” (top-dog), druga — „poddanym” (under-dog). „Pan” kieruje się głównie poczuciem obowiązku i powinnościami wynikającymi z narzuconych społecznie (przez rodziców, nauczycieli, religię, ideologie polityczne) norm postępowania, systemu wartości (np. powinieneś zarabiać dużo pieniędzy, zachowywać się spolegliwie), ideałów. „Poddany” posiada natomiast impulsy biologiczne, doznania zmysłowe, autonomiczne pragnienia i dążenia (np. nie chcę i nie umiem zarabiać pieniędzy, niektórzy ludzie  wzbudzają we mnie agresję). „Pan” i „poddany” są w stałym konflikcie. „Pan”, w którym istnieją nakazy i groźby, sprawia, iż człowiek nie podejmuje wielu działań, aby osiągnąć samorealizację. Niekiedy jednostka nie może ich nawet podejmować, bowiem kontrola „pana” jest tak rozbudowana, iż pewne doświadczenia w ogóle nie pojawiają się jako figura, nie będąc identyfikowane w polu świadomości. Pewne odczucia człowieka stają się więc wyalienowane, powodując „ubytki” (holes) w osobowości — jednostka oddziela się od własnych przeżyć. Z uwagi na fakt, iż — jak podkreślają psychologowie humanistyczni, w tym także Perls—psyche jest ściśle związana z ciałem, „ubytki” osobowości znajdują wyraz w braku doświadczania przez człowieka pewnych fragmentów własnego ciała; jedni ludzie „nie mają” (nie są świadomi) nóg, inni oczu, brzucha, genitalii itd. Oprócz doświadczeń nie rozpoznanych i nie zorganizowanych w figurę, w świadomości jednostki neurotycznej mogą pojawiać się doświadczenia, które są rejestrowane, lecz ich identyfikacja przebiega fałszywie, tzn. zgodnie z treściami składającymi się na „pana”, a nie z autentycznymi doznaniami. W takich przypadkach doznania te mogą ulegać projekcji, bądź przesuwane są w sferę fantazji; wówczas granica między rzeczywistością a wyobrażeniami zaciera się. Może zdarzyć się i tak, iż pewne doświadczenia organizowane są w figurę, której znaczenie jest właściwie odczytywane, lecz treści zawarte w strukturze osobowości zwanej „panem” nie pozwalają na uruchomienie pobudzenia. Pojawia się wtedy opór przed podjęciem działania zmierzającego do wejścia w kontakt z obiektem odpowiadającym znaczeniu powstałego pobudzenia. Opór ten blokuje działanie jednostki; pewne pragnienia, identyfikowane jako pobudzenie organizmu nie są realizowane.

Rezultatem niezorganizowania doświadczeń w figurę, zniekształcenia interpretacji doświadczenia i/lub niepodejmowania działań zmierzających do jego realizacji jest zamrożenie naturalnej energii organizmu. Człowiek nie może osiągnąć samorealizacji, odgrywając fałszywe, bo społecznie narzucone role. Prowadzi to do systematycznej frustracji potrzeb. Nie uwolniona energia jest także źródłem chronicznego napięcia emocjonalnego, które przejawia się w stałym napięciu mięśni i narządów wewnętrznych, będąc przyczyną bólu (głowy, brzucha itp.), objawów pobudzenia ze strony układu wegetatywnego, częstszych niż u osób zdrowych chorób somatycznych. Zablokowanie energii organizmu przejawia się również totalnym zahamowaniem ekspresji uczuciowej w relacjach z innymi ludźmi. W kontaktach interpersonalnych osoby neurotyczne manifestują sztywność, nieumiejętność zmiany zachowań wraz ze zmianą sytuacji, w jakiej się komunikują. Są skoncentrowane na sobie, nie zwracają uwagi na odbiór tego, co przekazują innym, Nie potrafią modulować tonu głosu, ich mimika jest mało zróżnicowana, a zasób słownictwa ubogi. Brak kontaktu z własnymi odczuciami przejawia się brakiem spójności między wypowiadanymi słowami a językiem ciała — tempo mówienia nie jest dostosowane do rytmu oddechu, mimika i gestykulacja nie odpowiada przekazywanym w słowach treściom — są jakby od nich oddzielone. Dystansowanie się od przeżyć osobistych widoczne jest w tendencji do stosowania rzeczowników zamiast czasowników oraz w unikaniu słów i zwrotów podkreślających autonomiczność sądów, jak np. „myślę”, „moim zdaniem”, „według mojej opinii”. Zamiast tego neurotyk skłonny jest powoływać się na tzw. opinie obiektywne i/lub wyraża wątpliwości — „chyba”, „prawdopodobnie”, „to mogłoby być”… etc. Zachowania te powodowane są lękiem przed podjęciem sporu, odrzuceniem, chęci? „utrzymania twarzy” i uniknięcia sytuacji kłopotliwych, wynikających z rozbieżności zdań, zapadającej ciszy w trakcie porozumiewania się itp. Część aktualizowanej w danej sytuacji energii zużytkowana jest na odgrywanie roli, zamiast na autentyczny kontakt z rozmówcą.

Celem Terapii-Gestalt jest stworzenie warunków do rozwoju osobowości, tj. dotarcie do autentycznego „ja” klienta. Odbywa się to w formie terapii grupowej, lecz ma charakter indywidualnej pracy terapeuty z pojedynczym uczestnikiem grupy; pozostałe osoby milcząco obserwują pracę terapeutyczną, a po jej zakończeniu udzielają informacji zwrotnych, dzielą się własnymi doświadczeniami Wchodzą ze sobą w interakcje, które również poddaje się analizie.

Proces terapeutyczny obejmuje odejście od odgrywanych ról na rzecz poszerzenia świadomości własnych myśli, odczuć, pragnień, doznań płynących z ciała. Wzrost świadomości własnych potrzeb prowadzi bowiem do ich autentycznego zaspokojenia. Jednostka w sposób odpowiedzialny może dokonać wyborów zgodnych z autentycznym, tj. uznawanym przez siebie (nie zaś przez otoczenie społeczne), pragnieniem, ideą, systemem wartości. Pełne doświadczenie siebie stanowi również warunek do nawiązania rzeczywistych kontaktów z innymi ludźmi zamiast odgrywania fałszywych ról. Z uwagi na fakt, iż podstawowym celem psychoterapii jest stawanie się sobą, terapia ma charakter niedyrektywny. Interpretacje terapeutów i członków grupy, próby wyjaśniania zachowań w kategoriach przyczynowo-skutkowych, odpowiedzi na pytania „dlaczego?”, uważane są za nieprzydatne i szkodliwe, stanowią bowiem ingerencję w sposób odbioru problemu przez klienta. W terapii zachęcany jest on do tego, aby próbował eksperymentować w podejmowaniu różnych zachowań i doświadczaniu ich. Kładzie się nacisk na proces zmian zachodzących w świadomości, na to, jak one przebiegają; nie wyjaśnia się zaś ich przyczyn. Służy temu praca terapeutyczna w konwencji „tu i teraz”. Wszystkie doświadczenia, nawet te, które miały miejsce w przeszłości bądź odnoszą się do przyszłości, są uaktualniane w sytuacji terapeutycznej. Klient nie opowiada więc o wydarzeniach życiowych, lecz je odtwarza — za pomocą pantomimiki, lub uczestnicząc w psychodramie. Nie opowiada także o osobach nieobecnych podczas psychoterapii, ale rozmawia z nimi, przywołując je w danym momencie w wyobraźni. Może dzięki temu dokonywać samoobserwacji pojawiających się myśli, uczuć i doznań zmysłowych, w rezultacie czego następuje wzrost świadomości własnego „ja”. Wzrost tej świadomości, możliwość doświadczania w polu uwagi pełnych, domkniętych figur, stanowi podstawę integracji wyalienowanych fragmentów „ja”. Tym samym osiągnięty zostaje cel psychoterapii.

Z uwagi na fakt, iż proces terapii ukierunkowany jest na zaktywizowanie autentycznych emocji, myśli i doznań klienta, terapeucie nie wolno w pracy z nim stosować żadnych manipulacji i nacisków. Wszelkie decyzje, jakie klient podejmuje w psychoterapii (chęć podjęcia pracy, poziom jej głębokości, przyjęcie bądź odrzucenie określonych propozycji terapeuty, wypróbowywanie nowych zachowań, czas trwania psychoterapii itd.), powinny wynikać z jego autonomicznych wyborów, za które sam ponosi odpowiedzialność. Kwestia odpowiedzialności jest problemem w psychoterapii mocno akcentowanym. Neurotycy przenoszą zwykle odpowiedzialność za swoje życie na rodziców, przypadek, los, siły nadprzyrodzone itp. W psychoterapii doświadczając siebie, sami przekonują się o możliwościach wywierania wpływu na przebieg zachodzących w organizmie procesów, a także zdarzeń życiowych. Zatem wytwór terapii gestaltowskiej stanowi jednostka zintegrowana wewnętrznie, autonomiczna, wolna i odpowiedzialna za swoje wybory.

Lidia Grzesiuk, Psychoterapia

Psychologia humanistyczna

26 Paźdź

Psychologia humanistyczna zwana jest „trzecią siłą w psychologii”. Nazywa się ja także przełomem w psychologicznym myśleniu o człowieku (por. Rosińska i Matusewicz 1982, Jankowski 1978). Nurt ten rozwinął się w latach 40. XX wieku w opozycji do psychoanalizy i behawioryzmu, którym zarzucano kreowanie uproszczonego i nieprawdziwego obrazu człowieka — zniewolonego przez popędy (jak go chciała widzieć psychoanaliza) ,lub sterowanego przez sytuacje bodźcowe (na czym koncentrował się behawioryzm). Pominięte zostały natomiast czynniki specyficznie ludzkie, decydujące o psychologii człowieka, jak na przykład: poczucie autonomii i sensu życia, wolna wola, system wartości i dążeń życiowych, poczynania twórcze (por. Tomaszewski 1984). Wątki te, eksponowane głównie w filozofii — zwłaszcza fenomenologii, egzystencjalizmie i personalizmie — zostały rozwinięte m.in. w koncepcjach zaburzeń i psychoterapii. W nurcie humanistyczno-egzystencjalnym zaburzenia traktowane są w kategońach deficytów rozwoju osobowości, powstałych na skutek niezaspokojenia ważnych psychologicznych potrzeb jednostki — miłości, akceptacji, autonomii, realizacji znaczących indywidualnie wartości. Celem psychoterapii jest tu stworzenie warunków do przeżycia korektywnych doświadczeń emocjonalnych (problem ten akcentują szkoły humanistyczne) oraz pobudzenie do refleksji nad ważnymi wartościami i wyborami życiowymi (wątek pierwszoplanowy w podejściu egzystencjalnym). Terapia ukierunkowana jest na teraźniejszość i przyszłość — nie rozważa się w niej przeszłych doświadczeń ani historii życia pacjenta. Odbywa się z poszanowaniem autonomii pacjenta, czego wyrazem są niedyrektywne zachowania terapeuty, a także, w przypadku niektórych koncepcji (np. Rogersa i Perlsa), zamiana pojęcia „pacjent” na „klient”, co ma podkreślać równorzędne relacje między terapeutą a osobą zgłaszającą się po pomoc. W toku sesji terapeutycznych klient sam decyduje o problemach, które porusza, poziomie intensywności pracy i czasie jej trwania.

Wśród reprezentantów orientacji humanistycznej stosunkowo najpełniejsze koncepcje zaburzeń i psychoterapii sformułowali Rogers i Perls, zaś egzystencjalne szkoły psychoterapii stworzyli Franki i Laing.

Lidia Grzesiuk, Psychoterapia

Psychoterapia poznawczo-behawioralna

26 Paźdź

W latach 50. naszego wieku w Ameryce rozwinęła się psychoterapia behawioralna, zaś w latach 60. wyłonił się z niej nurt terapii poznawczej. Behawioralne podejście do zaburzeń było konsekwencją przyjęcia w latach 20. opozycyjnego względem introspekcjonizmu paradygmatu psychologii, zwanego behawioryzmem. Podstawowe zasady behawioryzmu, czyli nauki o zachowaniu, sformułował w 1913 r. Watson (w artykule Psychology as the behaviorist views it). Eksperymentalne prace nad uczeniem się zwierząt przeprowadzone przez Watsona (1990) i Skinnera (1973) przyczyniły się do wyjaśnienia mechanizmów powstawania zaburzeń u człowieka.

Generalnie rzecz ujmując, w podejściu behawioralnym przedmiotem zainteresowania psychoterapeutów jest — dające się zaobserwować — zachowanie jednostki, które ujmuje się w kategoriach bodziec–reakcja. Traktowane jest ono jako wynik: (l) uczenia się, (2) aktualnego stanu motywacji, (3) różnic indywidualnych zdeterminowanych-genetycznie lub pozagenetycznie. Patologię sprowadza się do występowania niepożądanych zachowań lub braku zachowań pożądanych w określonej sytuacji. Terapia ukierunkowana jest na leczenie symptomów za pomocą uzasadnionych eksperymentalnie technik, które opierają się na podstawowych prawach uczenia się.

Praktyka realizowana w ramach ortodoksyjnie pojętej terapii behawioralnej pokazywała, iż koncentrowanie się wyłącznie na zachowaniach człowieka nie prowadzi w pełni do pożądanych rezultatów. Już teoretycy w latach 30. rozważali konieczność uwzględniania procesów poznawczych w eksperymentach nad uczeniem się. Zwiastunem tej tendencji była wydana w 1932 roku praca Tolmana pt. Purposive behaviour in animals and men (Zachowanie celowe u zwierząt i ludzi), w której autor przedstawił poznawczą teońę uczenia się. Stwierdził on mianowicie, iż sposób spostrzegania i interpretowania danej sytuacji przez jednostkę odgrywa istotną rolę w wytwarzaniu jej nawyków. W latach 60. Ellis wyraził pogląd, iż źródłem kar i nagród może być nie tylko środowisko człowieka, lecz mogą nim być jego własne myśli. Podobne stanowisko zajął Bandura. Stwierdził on, iż u człowieka warunkowanie nie zachodzi automatycznie w odpowiedzi na określone bodźce, lecz istotną rolę w nabywaniu zachowań odgrywają procesy poznawcze. Według Ellisa i Bandury reakcje oceniające pochodzące od „ja” są ważniejsze niż konsekwencje pochodzące z zewnątrz (por. Lazarus 1977).

Poglądy te skłoniły niektórych terapeutów behawioralnych do modyfikacji stosowanych procedur terapeutycznych i sposobu myślenia o zaburzeniach ^W etiologii zaburzeń zaczęto podkreślać znaczenie przebiegu procesów poznawczych, a ściślej — sposobu interpretowania przez człowieka własnych zachowań zachowań innych ludzi oraz zaburzeń, w których uczestniczy. W koncepcjach poznawczych przyjmuje się, iż niewłaściwy sposób percepcji-oraz interpretacji zdarzeń doprowadza do wyuczenia się dezadaptacyjnych zachowań. Psychoterapia ukierunkowana jest na zmianę tych zachowań, lecz nie oddziałując na nie bezpośrednio —jak to miało miejsce w behawioryzmie — tylko restrukturaliżując treść myślenia. Modyfikacja treści myślenia prowadzi do zmiany zachowań i skojarzonych z nimi uczuć; tym samym ustępują symptomy zaburzeń.

Lidia Grzesiuk, Psychoterapia

Psychoanaliza

26 Paźdź

Psychoanalizę można zdefiniować jako taką metodę badania i/lub leczenia zaburzeń psychicznych, która polega na (l) ujawnianiu istniejących przeniesień ;w stosunku do ludzi z otoczenia i do analityka, (2) które ujawniają się dzięki rozwijającej się regresji wywołanej neutralną, nie narzucającą, nie kierującą pozycją psychoanalityka, (3) oraz na stopniowym usuwaniu przeniesień, uświadamianiu idei i emocji nieświadomych, zmniejszaniu oporów — (4) wyłącznie drogą interpretacji, klaryfikacji, konfrontacji.

Twórca psychoanalizy, Freud (1922) podał trzy definicje psychoanalizy, (l) Psychoanaliza jest to procedura badania procesów umysłowych niedostępnych w inny sposób. (2) Jest to metoda leczenia zaburzeń psychicznych oparta na tym badaniu. (3) Termin ten odnosi się także do teorii psychologicznych opartych na tej metodzie badania i tworzących nową dyscyplinę naukową.

Fenichel (1945,1953) określił psychoanalizę jako metodę racjonalną badania zjawisk irracjonalnych. Następnie rozwinął tę definicję, opisując psychoanalizę jako metodę, która umożliwia dostrzeżenie przez pacjenta konfliktu chorobotwórczego i jego zawartości emocjonalnej, usunięcie tego konfliktu i oporów za pomocą interpretacji — zwłaszcza interpretacji konfliktu wyrażonego w przeniesieniu. Wydaje się, że zbyt szeroko ujmowali psychoanalizę Alexander i French (1946). Jest to, ich zdaniem, każda terapia, która powiększa funkcje integracyjne ego. Tymczasem funkcje integracyjne rozwijają również inne psychoterapie oraz proces wychowania dziecka.

Jedną z lepszych definicji podał Gili (1954). Według niego psychoanaliza jest techniką, w której neutralny psychoanalityk prowokuje powstawanie regresyjnej nerwicy przeniesieniowej i usuwają poprzez interpretację.

Aby zrozumieć założenia psychoanalizy, należy poznać znaczenie następujących, podstawowych terminów.

„Nieświadomy” (angielski termin unconscious, francuski inconscient, nie miecki unbewusste) — jest pojęciem częściej używanym niż starszy termin „podświadomy” (subconscious). Termin ten oznacza czynność, której motywy i przyczyny nie są znane. Dotyczy wszystkich zjawisk psychicznych, które nie mogą być uświadomione za pomocą zwykłych metod. Możemy je sobie uświadomić i przypomnieć drogą swobodnych skojarzeń, za pomocą badania omyłek, fantazji, snów.

„Przeniesienie” (ang. — transference, franc. — transfert, niem. — ubertragung) odnosi się do przesunięcia przeżycia z osoby dawnej na obecną (np. z matki na żonę). Najlepszą i najkrótszą definicję przeniesienia podał Fenichel (1945). Jego zdaniem przeniesienie występuje wówczas, gdy ktoś „myli teraźniejszość z przeszłością”. W przypadku psychoanalizy oznacza to, że pacjent uczuciowo „myli” psychoanalityka z pewną osobą z przeszłości (np. z rodzicem, rodzeństwem). W toku terapii przeniesienie rozpoznajemy głównie na podstawie nieadekwatńości emocji pacjenta wobec terapeuty lub innego obiektu aktualnego.

Od przeniesienia należy odróżnić pojęcie „współpracy psychoterapeutycznej” (inaczej przymierze, związek terapeutyczny, ang. therapeutic alliance), które polega na rozwoju dojrzałych, nie nerwicowych emocji wobec analityka jako partnera. Motywują one pacjenta do współpracy, do wykonywania wspólnie z terapeutą pracy badawczej — długo i cierpliwie. Bez takiej współpracy żadna psychoterapia nie jest możliwa.

„Regresja” (ang., franc., niem.: regression) — przez ten termin rozumiemy cofanie się emocjami do wcześniejszych faz rozwoju z dzieciństwa. Regresja występuje w psychoanalizie zawsze i jest warunkiem dalszego rozwoju osobowości. Rozpoznaje się ją obserwując bardziej infantylne przeżywanie i zachowanie się pacjenta. Ułatwia ona ujawnianie się przeniesień oraz ich ogniskowanie na osobie psychoanalityka — czyli powstawanie tak zwanej nerwicy przeniesieniowej. Czasem regresja może wywołać stan psychotyczny. Wówczas pacjent wraca (w formie wspomnień) do tego momentu z wczesnego dzieciństwa, w którym rozwój jego osobowości został zahamowany. Uważa się, że u psychotyków jest to

bardzo wczesna faza.

U pacjentów z zaburzeniami z pogranicza nerwicy i psychozy, czyli ze słabszymi funkcjami adaptacyjnymi ego, regresja również może być na tyle głęboka, że przeniesienie nabiera charakteru psychotycznego, urojeniowego. Podobnie jak niemowlę nie całkiem różnicuje matkę i siebie, tak pacjent w głębokiej regresji doświadcza zatarcia granic między sobą a analitykiem. Na skutek tego przypisuje pewne własne przeżycia psychoanalitykowi (projekcja), a jego przeżycia może przypisywać sobie (introjekcja). Często występuje to w formie urojenia, np. że  psychoanalityk nasyła myśli, wywiera magiczny wpływ.

Pacjent będący w głębokiej regresji, na-wet jeśli nie ujawnia urojeń, zachowuje się infantylnie, czuje się bezradnie, jest zależny od otoczenia, żąda opieki, chce aby on sam mógł pozostać bierny, a terapeuta leczył go przez magiczny wpływ, cudowne zaklęcia, mądre rady. W regresyjnym przeniesieniu pacjent rozszczepia własne ja na część „dobrą” i „złą”, na „męską” i „kobiecą”, lub na „infantylną” i „dorosłą”. Niektóre z tych części przypisuje (projektuje) analitykowi. Pacjent może tego doświadczać w różny sposób. Na przykład może mieć poczucie, że analityk jest idealnie dobry, a on sam wyłącznie zły.

Psychoanalityk nie może temu ulegać. Musi tę regresję i rozszczepienie analizować, pokazywać, interpretować i wyjaśniać ich genezę. Zwykle jest zdolny to uczynić dopiero po zanalizowaniu swych własnych reakcji emocjonalnych wobec pacjenta.

„Opór” (ang., franc. — resistance, niem. — Widerstand) w znaczeniu szeri szym ujmowany jest jako obrona. Oznacza ogólną tendencję ludzi do niezauważaI nią lub zapominania przykrych myśli, wspomnień, przeżyć. Natomiast w psychoanalizie, w znaczeniu węższym, jest to usiłowanie części ego pacjenta, aby nie uświadomić sobie materiału podświadomego i mimowolne przeciwstawianie się i wysiłkom terapeuty.

„Wgląd” (insight) można określić jako poznanie ukrytych motywów, przyczyn, mechanizmów kryjących się pod objawami, emocjami, impulsami, związkami z ludźmi, które dotąd były nieznane. Prawdziwość osiągniętego wglądu rozpoznaje się na podstawie towarzyszących mu intensywnych przeżyć. Brak takiej emocji może sugerować błędność wglądu. Ogólnie, w psychoterapii mówiąc o wglądzie, mamy zwykle na myśli zrozumienie istniejącej nerwicy, czyli poznanie przyczyn i skutków, które dały obecne objawy. W psychoanalizie wgląd często dotyczy reakcji przeniesieniowych pacjenta.

Pojęcie „inkorporacji” (incorporation) oznacza wrażenie jednostki, iż posiada ona kogoś we wnętrzu siebie w sensie fizycznym. Na przykład niemowlę ma  poczucie mocy i omnipotencji, gdy inkorporuje matkę, czyli ma fantazję, że fizycznie bierze ją do siebie, jakby „zjada pierś” lub całą matkę. Termin „introjekcja” oznacza natomiast, że bierze się kogoś do siebie w sensie symbolicznym. Na przykład starsze dziecko rozwija się, gdy doświadcza, że symbolicznie „bierze do siebie” różne osoby dorosłe, przez co zyskuje ich dodatnie cechy. Natomiast osoba dorosła doskonali się drogą „identyfikacji”, czyli naśladowania osiągnięć i zalet osób, o których sądzi, że zdobyły więcej od niej. Jest to metoda uczenia się ucznia od mistrza drogą identyfikacji, naśladowania. Wszystkie trzy zjawiska zachodzą  prawdopodobnie w każdej psychoterapii.

Pojęcie „ego” (ang. — ego, franc. — moi, niem. — Ich, włoskie — io) odnosi się do zespołu funkcji psychicznych stanowiących o odrębności, indywidualności danej osoby. Jest to więc zespół cech, które odróżniają jednostkę od innych ludzi. Ego powstaje: (a) w toku rozwoju aparatu adaptacji i obron u dziecka oraz (b) mechanizmu naśladowania — identyfikacji z obiektami z dzieciństwa. Istnieje podział na ego dojrzałe i infantylne (słabiej rozwinięte). Wprowadza się też podział na: (l) część, autonomiczną, nie konfliktową ego, odnoszącą się do takich funkcji jak pamięć, rozumienie, postrzeganie oraz (2) część konfliktową ego, będącą w stanie walki z id, superego i zewnętrzną rzeczywistością. Dlatego pojęcie „ego” jest opozycyjne wobec pojęć „id” i „superego”. Główną rolą ego jest badanie rzeczywistości, czyli różnicowanie między „ja” (self) a otoczeniem.

Pojęcie „id” oznacza sferę potrzeb, popędów, impulsów, pragnień. Pojęcie „superego” odnosi się do tej części osobowości, która jest wynikiem introjekcji zakazów pochodzących od rodziców i wychowawców, a przyjętych przez dziecka jako własne. Termin „ideał ego” określa, jaką jednostka chciałaby być. Zaś „ego idealne” („ja idealne”) oznacza ego omnipotentne, bez wad.

Pojęcie „ja” — „self (ang. — self, franc. — soi, niem. — Selbst) należy odróżniać od pojęcia „ego”. Pierwsze z nich odnosi się do przeżycia subiektywności, poczucia „ja jestem ja”, wrażenia, że coś odnosi się do mnie. Pojęcie self jest opozycyjne w stosunku do pojęcia „obiekt”. Określenie „emocje do self oznacza emocje skierowane do własnego ,„ja”. Termin self-obiekt oznacza obiekt, który jest wyłącznie dla mnie, służy tylko zaspokajaniu moich narcystycznych potrzeb, nie ma własnego istnienia i własnych potrzeb.

Termin „charakter” oznacza w psychoanalizie wyuczony i utrwalony system obron. Celem psychoanalizy jest zmiana tych obron na bardziej dojrzałe, społecznie akceptowane. Termin „osobowość” w psychoanalizie oznacza relacje między id, ego i superego. Celem analizy jest zmiana tych relacji: wzmocnienie ego kosztem id, czyli zwiększenie zdolności do kontroli impulsów, wzmocnienie ego kosztem nerwicowego superego, zwiększenie zdolności do aktywności i zmniejszenie zahamowań nerwicowych (Laplanche i Pontalis 1973).

 

CZYNNIKI LECZNICZE W PSYCHOANALIZIE

 

Jest ich wiele. Niektóre są typowe dla psychoanalizy i występują tylko w niej. Inne są wspólne dla psychoanalizy i innych form psychoterapii.

Do pierwszej grupy, która wyróżnia psychoanalizę i poza nią nie występuje należą trzy działania lecznicze:

— pełne, nieselektywne usuwanie przeniesień wyłącznie przez ich interpretowanie;

— możliwie szerokie uświadamianie nieświadomych myśli i emocji;

— usuwanie obron wyłącznie przez ich interpretowanie.

Do drugiej grupy działań — wspólnych z innymi formami psychoterapii — należy siedem czynników leczniczych:

— tworzenie intensywnego związku emocjonalnego terapeuty z pacjentem, będącego wynikiem dużej częstotliwości sesji i długości trwania leczenia. Czynnik ten nie jest przez psychoanalityków uważany za leczniczy sam przez się. Uważa się raczej, że znaczenie ma usuwanie tego związku poprzez interpretowanie i analizowanie;

— korekcyjne doświadczenia emocjonalne sprzyjające uczeniu się nowych form zachowania się, reagowania i przeżywania w związku emocjonalnym z psychoterapeutą. Przyjmuje się, że ten nowy związek jest mniej zaburzony, lepszy niż poprzednie relacje pacjenta, np. w rodzinie. Może służyć uczeniu się pacjenta, ponieważ psychoterapeuta reaguje odmiennie od członków rodziny. Czynnik ten w psychoanalizie ortodoksyjnej nie jest dominujący, większą rolę odgrywa zwłaszcza w terapii neopsychoanalitycznej i w niektórych psychoterapiach pochodzących od psychoanalizy (Alexander i French 1946);

— odreagowanie podczas sesji dotąd tłumionych emocji — zawsze w psychoanalizie występuje, ale nie przywiązuje się dużej wagi do tego czynnika leczącego. Uważa się, że jego efekty są raczej krótkotrwałe. Czynnik ten wykorzystywany jest w krótkich formach psychoterapii wywodzących się z psychoanalizy;

— wzmacnianie pacjenta przez wyrażanie akceptacji, pochwał, pokazywanie jego lepszych stron — stosowane jest raczej w psychoterapiach pochodzących od psychoanalizy, niż w analizie (Blanek i Blanek 1974, 1979);

— wgląd, będący wspólnym czynnikiem leczącym w psychoanalizie i w wielu innych formach psychoterapii opartych na poznawaniu, rozumieniu. W psychoanalizie dominującą rolę przypisuje się uzyskiwaniu wglądu w reakcje przeniesieniowe pacjenta i w jego tendencje nieświadome. W innych psychoterapiach wgląd dotyczy zwykle objawów, łańcucha przyczyn i skutków prowadzących do nerwicy. Ostatnio zwraca się uwagę, że pacjenci z głębszymi zaburzeniami, ze słabym ego, nie zawsze są zdolni od wysiłku, który jest konieczny do wprowadzenia uzyskanego wglądu w życie;

— podkreślanie autonomii pacjenta, jego niezależności, konieczności samodzielnego decydowania o sobie, występujące we wszystkich formach terapii. W psychoanalizie ma ono dużo większe znaczenie, ponieważ pacjent jest w tym przypadku w stanie silnej regresji, która powoduje bardziej infantylne zachowanie, większą zależność od terapeuty, żądania bycia kierowanym, otrzymywania porad. Wspólnie można jedynie badać, czyli analizować, podświadomy problem pacjenta, zaś decydować, co z nim zrobić, musi pacjent samodzielnie. Taka postawa honorowania autonomii pacjenta w psychoanalizie przyczynia się do rozwoju i dojrzewania funkcji ego;                                            .

— zjawisko identyfikacji pacjenta z psychoterapeuta (lub inkorporacji, introjekcji) — występuje zawsze. W psychoanalizie jest bardziej systematycznie interpretowane, analizowane, uświadamiane tak, aby pod koniec terapii pacjent osiągał niezależność. Tylko wtedy może się identyfikować z analitykiem selektywnie — to znaczy tylko w tych zakresach, które sam świadomie wybierze.

Reakcje przeciwprzeniesieniowe psychoanalityka w stosunku do pacjenta nie są zaliczane do czynników leczniczych. Mogą one natomiast ułatwiać leczenie, przez lepsze rozumienie pacjenta, zwłaszcza głębiej zaburzonego, o słabszych funkcjach ego. Liczba takich pacjentów w ostatnich latach rośnie, natomiast maleje liczba osób cierpiących na typowe nerwice. W przypadku pacjentów przejawiających głębszy stopień regresji, jedynym sposobem ich rozumienia może być analiza przeciwprzeniesienia. Psychoanalityk nie może ujawniać własnych reakcji emocjonalnych na skojarzenia pacjenta, ale powinien wykorzystywać je do rozumienia jego przeniesień.

Lidia Grzesiuk, Psychoterapia